Biblioteka Gendu
Archeolodzy podają daty z dokładnością do ~+/- lat


W wieku I - szym ( bo to archeologowie ustalili ) Wezuwiusz z ogromniastą siłą wybuchł. W skutek tego i
Pompeje i miasto Herulanum pod ziemię ( ale nie ze wstydu jak już teraz wiadomo, bo ku temu powodów nie
było ) się zapadły.
Siedemnaście wieków później, w Oświecenia epoce, Wezuwiusz znowu się "odezwał", tym razem jednak
spustoszeń wielkich nie czyniąc, tylko ( taki jakby "rów") na dwie części wulkan dzieląc zrobił.
Wtedy naukowcy ( po Wezuwiusza ostygnięciu ), owym "rowem" zaciekawieni, na zbadanie terenu ruszyli. I
wtedy pierwsze wspaniałości ( w postaci podziemnych ruin ) odkryli. Ale, że żadnych - poza ruinami - skarbów
nie znaleźli, to dalsze prace zignorowali ( bo im się "nie opłacało").
Dopiero małżonka Burbona, a Augusta III saskiego córka, starymi rzeźbami, tudzież innymi sztuki
dziełami zachwycona, do wznowienia prac archeologicznych męża - króla namówiła.
Wtedy król - z naczelnym swych wojsk saperskich ) wodzem się spotkał, sprawę mu przedstawił, a ten
robotników zatrudnił, odpowiednie narzędziai proch kupił i prace rozpoczął. A był to kawaler Rocco
Gioacchino de Alcubierre. Hiszpan. Ale, że prace na opór materii co chwila natrafiały, więc król postanowił
lepszego fachowca na czele prac postawić i markiza don Marcella Venutiego ( humanistę i królewskiej
biblioteki zarządzającego ) zatrudnił. A ten:
- marmurowe rzeźby ludzi i zwierząt
- polichromowane kolumny
- szczątki rzeźb Rzymian w togi ubranych
odkrył.
Kiedy królewska para to zobaczyła, na miejsce prac przyjechała.
Wtedy markiz don Marcello znalezisko najcenniejsze im zaprezentował. Mianowicie. Tablicę, z której
wynikało, że niejaki Rufus w tym miejscu - pod Wezuwiuszem - własnym sumptem Theatrum Hercucalense
założył. A skoro w tym miejscu był teatr - markiz powiedział - to i miasto być musiało.
I wtedy król i królowa wątpliwości co do tego, że archeolodzy dalej - pod "wodzą" markiza do Marcella
Venutiego - prace prowadzić mają, nie mieli.
Wreszcie ( w roku 1754 ):
- grobowce i antyczne mury odkryto
- ściany willi z pięknymi freskami odkopano
- dom Cycerona
- willę z biblioteką, z której filozof Filodem korzystał
karczmę, w której monety i naczynia do trunków w nienaruszonym stanie znaleźli A wszystkie te
odkrycia tak naukowy świat "zelektryzowały", że do dziś badaniem przeszłości się zajmują

Czytaliście opowieść o tym, jak to anioły z nieba – za zła czynienie – wyrzucone zostały, w upadłe
anioły się zamieniły i mścić się za owo z nieba wyrzucenie zaczęły. Otóż, rzeczywiście tak było. A
sprawcami owego zła całego - i późniejszych zemst ogromy - z ludzkich emocji się wzięły, czy raczej –
przez nie. Bo anioły ( te upadłe ) z tym się pogodzić nie mogły, że Ten z Góry człowieka w emocje
właśnie, a więc to, co duszą się nazywa, wyposażył. Bo anioły, jak i wszelkie w Niebie postacie
mieszkające, co to: odczucia i uczucia pojęcia nie mają.
Są one celowo z pamięci o przeszłości i doznań wszelakich odarte, żeby polecenia wykonywać mogły
i, żeby owe polecenia w miarę bezstronnie spełniać. A możliwe by to nie było, gdyby
aniołom owym - którym bogowie kontakty z Ziemianami zlecają - człowieka - którym dany anioł
na Ziemi zająć ma się - rozpoznali.
Anioł, który ludzkie uczucia nosiłby w sobie, aniołem by nie był.
Musi bezduszną maszyną na wieczność pozostać, żeby w Niebie móc być Aniołem.
A stało się tak, ponieważ Ten z Góry – wcześniejsze planety i życie na nich tworząc – poprzedników Ziemian w
emocje nie wyposażył i "teraz" ( błędu kolejny raz nie chcąc popełnić, ale też i z ciekawości ) nowy rodzaj –
"przy okazji" planety Ziemia tworzenia – nowego człowieka wymyślił, rodzajem homo sapiens go nazywając. I tu ciekawostka etymologiczna. Otóż.
W pierwotnej wersji słowo sapiens nie tyle "myślący", co: czujący odczuwający znaczyło, a co istotę ludzką od boskiej odróżniało.
Bo ( jak już też Wam mówiłam ) Ten z Góry z miliardów elektrod jest zbudowany i duszy ( a więc
najważniejszego, po ludzku czującego niewidzialnego organu ) nie posiada.
Ma to swoje wady i zalety. Bo dzięki duszy nieposiadaniu może wyłącznie w sposób racjonalny ( a więc: rozsądny i
przemyślany, a nie emocjonalny ) działać.
Ale jest też i tak ( i to jest ta wada ), że ów brak duszy sprawia, że od istot żywych na Planecie Ziemia żyjących jest uboższy i że istot ludzkich zrozumieć nie potrafi.
Tyle tylko, że Ten z Góry – w przeciwieństwie do upadłych aniołów – za rzeczony brak duszy na ludziach się nie
mści, bo to On przecież - nie bóg, a Ten z Góry - człowieka – w nowej, Ziemskiej wersji – wymyślił. No to na siebie miałby się wkurzać ?
A w życiu nie !
I tak jak Tego z Góry ktoś pamięci o Jego przeszłości pozbawił, tak i wszystkie istoty Niebo zamieszkujące
wiedzy o sobie z lat dawnych - jak i emocjonalności - nie posiadają.
Kiedy więc aniołowie z ludźmi poradzić sobie nie mogli, bo zachowań ludzkich – w każdym razie nie
wszystkich – wytłumaczyć im się nie dało, wtedy część aniołów buntować się zaczęła, wyposażenia ich w
emocje – a więc i duszę – od Tego z Góry, żądając.
A kiedy Ten z Góry ich żądań spełnienia odmówił, wtedy wojnę Mu wypowiedzieć postanowiły, za: krzywdę i
niesprawiedliwość – jak to określiły – które - jak równy z równym - aniołowi z człowiekiem zadawać się nie
pozwalają.
I tak oto historyjka upadłych aniołów powstania się przedstawia, co dla człowieka wiadomością ( czytaj: wiedzą ) jest budującą, bo jasno z niej wynika, że człowiek – choć wielu niebiańskich mocy nadprzyrodzonych nie posiada, może jednak nad istotami nie z tego świata mieć przewagę. Wychodzi więc na to, że emocje ( czytaj: dusze ) które w codziennym życiu nie raz nam do tego stopnia doskwierają, że potrafią człowieka do różnego rodzaju stanów – złych, dobrych czy dla życia i zdrowia nawet niebezpiecznych – doprowadzić, w walce i zetknięciu z istotami nieziemskimi (poltergeistami złymi nazywanymi), mogą człowiekowi "nadprzyrodzoną" dać siłę i w walce z tymi mocami pozwolić
wygrać.


